Zaloguj się
Cytuj

"[17 listopada 1952]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [17 listopada 1952], Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 22 marzec, 2021
54 Bloomsbury St.W.C.1
17.11.52
Drogi Kaziu. – Niestety, mało co wiem o samobójstwie (sleeping-tabletsAng.: tabletki nasenne.) p. Herlingowej, którą zresztą widziałem raz w życiu. Miała zdaje się skłonności w tym kierunku, jeszcze przed wojną, i kilka razy próbowała. Obiektywnych powodów nie było, małżeństwo było bardzo dobre, podobno cofnięto jej stypendiumGustaw Herling-Grudziński wspominał: „[…] wyjechałem do pracy w Monachium, do Wolnej Europy Nowaka, mając nadzieję, że praca w RWE zapewni mi przyzwoite mieszkanie, do którego będę mógł sprowadzić Krystynę i jej matkę. Krystyna czekała wówczas w Londynie na stypendium obiecane jej przez Polski Komitet Pomocy Edukacyjnej. Ale natychmiast po tym gdy dostałem pracę w Monachium, Krystynie cofnięto przyznane już stypendium. I to chyba był kamyk, który uruchomił lawinę. Krystyna była wstrząśnięta. Nawet w ostatnim liście wspominała mi o tym stypendium. Tego wszystkiego, co się stało, już nie zmienię” (G. Herling-Grudziński, W. Bolecki, Rozmowy w Neapolu, oprac. W. Bolecki, Warszawa 2000, s. 82)., ale ponieważ Herling zaczął dobrze zarabiać w Monachium, więc nie mogło to grać roli. Kilka miesięcy temu sprowadziła z Warszawy staruszkę-matkę„Myślę o niej ze wzruszeniem – wspominał Gustaw Herling-Grudziński – nie mogę powiedzieć, że ją kochałem, bo ją ledwie poznałem, ale ona bała się Krystyny. Uwielbiała ją, ale bała się jej. Krystyna była bardzo surowa, nie lubiła matki, choć miała wobec niej bardzo głębokie poczucie obowiązku. Żeby sprowadzić matkę Krystyny do Londynu, musiałem się zgodzić na rzecz dla mnie bardzo nieprzyjemną – zdobyć oficjalną zgodę Andresa i Strońskiego, co było upokarzające, bo to ostatecznie była moja prywatna sprawa” (G. Herling-Grudziński, W. Bolecki, "Rozmowy w Neapolu", dz. cyt., s. 194. Herling wraca pojutrze do Monachium, nie widziałem go, byłem na pogrzebie, ale nie przyjmował kondolencji. Bardzo to smutne, tym więcej, że on jest zneurastenizowany, a już bardzo ciężko przeszedł śmierć młodego Ciołkosza. Poza tym Ciołkoszowie to jego najbliżsi przyjaciele, co nie rozjaśnia sytuacji. Dzwoniłem przed chwilą do Sułkowskiego, który powiedział mi, że Herling się „trzyma”.
Ściskam Cię serdecznie, dla Halusi najlepsze życzenia.