Zaloguj się
Cytuj

"[4 stycznia 1955]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [4 stycznia 1955], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 20 maj, 2021
4 stycznia 55
Kochany Mietku,
Jestem w N. Jorku i stąd odpisuję Ci na list otrzymany wczorajList Grydzewskiego nie zachował się., tuż przed wyjazdem z S[ag] H[arbor]. Dziękuję Ci za uwagi o liście do redakcjiZob. list 530 i jestem Ci wdzięczny za wypunktowanie „irytacji”Podkreślone odręcznie pojedynczą linią od słowa „wdzięczny”, prawdopodobnie przez Grydzewskiego, choć kopia nie pozwala na absolutnie pewne określenie.. Zgadzam się z Tobą. Tylko co do ostatniego ustępu mam inne zdanie i chcę jeszcze o tym pomyśleć. Wobec tego korektę listu odeślę Ci jutro lub pojutrze, dziś załączam korekty wierszy i przemówienia o WittlinieZob. list z 7 listopada 1954].. Co do „irytacji” – oczywiście byłem poirytowany, cóż w tym dziwnego, teraz mi „przeszło”, nie zmieniam natomiast i niestety nigdy już chyba nie zmienię mego sądu generalnego o tym „przyjacielu”, który z całego świata, wszędzie i stale, widzi tylko siebie. Jest to egocentryzm uniemożliwiający bliższe współżycie. Gdybym był [w] Londynie, myślałbym prawdopodobnie inaczej, odległość jak poezja – wszystko wyzłaca.
Co do myślenia, L[eszek] jest wiecznym studentem, który myśli w ekstazie, bez chłodnej kontroli, stąd rozmaite głupstwa „wymyślone” przez tego zresztą bardzo inteligentnego fantasmagorystę. Dalszy ciąg – kiedyś ustnie, na tym lub na tamtym świecie. Winszuję Ci wspaniałego numeru gwiazdkowegoŚwiąteczny numer „Wiadomości” 1954, nr 51–52 (455–456) z 26 grudnia zawierał m.in.: Kartki z dziennika Jana Lechonia, Stefana Badeniego szkic Rycerz napoleoński, L.R. Lewittera szkic Krystyn Lech Szyrma, Emilii M. Bendy wspomnienie Moje cztery spotkania z Heleną Modrzejewską, Jana Frylinga, Lucyfery i Morfeusze, prozę Zofii Romanowiczowej Grota Beatryczy, tekst Czesława Jeśmana, Krokodyle, Silva rerum, Rozważania warneńskie., to doprawdy imponujące. Brawo, brawo!
Ściskam Cię serdecznie
Kazimierz

P.S. Jestem tu z Grzesiem, który dziś wraca do szkoły. O 12-ej odwiozę go na dworzec, potem mam audycję. Drugą jutroWedług notatek w Dzienniku Jana Lechonia były to audycje: „Dziesięciolecie literatury w Kraju” i „Amerykański miesiąc artystyczny i literacki” (zob. J. Lechoń, Dziennik, t. 3, wstęp i konsultacja edytorska R. Loth, Warszawa 1993, s. 538).. Pojutrze będę w domu, u najmilszej, jedynej i najmądrzejszej osoby na świecie.