Zaloguj się
Cytuj

"[4 listopada 1955]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [4 listopada 1955], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 26 maj, 2021
4 listopada 55.
Kochany Mietku!
Rozmawiałem z Jantą, który zainteresował się bardzo projektem numeru amerykańskiego, powiedział mi jednak, że zajmuje się teraz poszukiwaniem pieniędzy na numer świąteczny i jest w tej sprawie w korespondencji z Bormanem. Trzeba więc jego zdaniem odczekać do świąt. Radziłem mu, aby rozejrzał się po tutejszych różnego rodzaju fundacjach, on łatwo nawiązuje z ludźmi kontakty, może coś wyszpera. Na ogłoszenia firm polskich nie ma co liczyć, Nowy Jork jest eksploatowany przez „N[owy] Świat”, Chicago przez tamtejsze dzienniki. Napisz teraz do Janty i poprowadź dalej sam tę sprawę. Oczywiście służę Ci moją pomocą, o ile tylko zajdzie potrzeba.
Dziękuję Ci za miły list z wzmianką o Hamsunie, pani Kozarynowej i naszym „przyjeździe”. Nie wiem, dlaczego Kozarynowa mówi, że „przeholowałem”. W czym? Jeśli chodzi o Rawitę Gawrońskiego, zaczytywała się w nim cała moja „narodowa” Kazimierz Wierzyński w latach 1910–1912 należał do konspiracyjnej organizacji polskiej młodzieży gimnazjalnej „Przyszłość” („Pet”), po maturze zdanej w maju 1912 r. w gimnazjum w Stryju i zapisaniu się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego został wprowadzony do tajnego Związku Młodzieży Polskiej „Zet” oraz nawiązał współpracę z akademicką Organizacją Młodzieży Narodowej „Zjednoczenie”., a potem „zarzewiacka” organizacjaKazimierz Wierzyński w latach 1910–1912 należał do konspiracyjnej organizacji polskiej młodzieży gimnazjalnej „Przyszłość” („Pet”), po maturze zdanej w maju 1912 r. w gimnazjum w Stryju i zapisaniu się na Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Jagiellońskiego został wprowadzony do tajnego Związku Młodzieży Polskiej „Zet” oraz nawiązał współpracę z akademicką Organizacją Młodzieży Narodowej „Zjednoczenie”., czyli wszyscy rozgarnięci chłopcy. Gawrońskiego czytaliśmy tym samym tchem, co Władysława Łozińskiego, Walerego Łozińskiego, a także Abgara Sołtana (Kajetan Abgarowicz), Kazimierza Zdziechowskiego i innych, którzy w tej chwili nie przychodzą mi na pamięć. Nic nie przeholowałem, może napisałem za mało. W tym czasie ja wpadłem też na Hamsuna, Pan był pierwszą powieścią. Czy pamiętasz, jak w Norwegii dobijałem się o wizytę u Hamsuna? I tę wariatkę, która mi wszystko obiecała, a nic nie zrobiła?
Co do przyjazdu, to marzenia ściętej głowy. Rozmawiałem raz jeszcze z Nowakiem, ale był tak zajęty, że robił wrażenie nieprzytomnego. Moje zajęcia we Free Europe wyniszczają mnie zupełnie. Od siedmiu miesięcy nie napisałem słowa „dla siebie”. Cofnięcie subwencji „Wiad[omościom]” uważam za skandal. Czy nic się nie zmieniło? Mówili mi, że to przejściowe nieporozumienie. Ile oni pieniędzy wyrzucają za okno, wiem lepiej niż Ty, bo stale na to patrzę.
Czy mógłbyś mi przysłać powieść Józefa Mackiewicza i książkę Pankowskiego Smagła pogoda? Jeśli to połączone jest z kosztami, mogę Ci zwrócić – pieniądze lub książki.
Kochany Mieciuszka, ściskam Cię. Halusia zasyła czułości. Dziś jedzie do Bostonu, a potem do Andover, do Grzegorza. Napisz, jak się czuje Rhoda? Czy zaniosłeś jej kwiatek (jedną różę)?
Kazimierz Jedyny