Zaloguj się
Cytuj

"[5 lipca 1954]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [5 lipca 1954], Wierzyński Kazimierz
Data aktualizacji: 2 wrzesień, 2021
5 lipca.
Kochany Mietku,
Dziękuję za wiadomości o Koteczku. Tylko dlaczego tak mało go kochasz? Czy nie jest ładny, przyjemny, towarzyski? Zdanie o N. trafne, daj mu do przeczytania Chopina i napisz, co powie?List Grydzewskiego z tymi informacjami nie zachował się.
Wiersze WedowaZob. list z 23 maja 1945. Kazimierz Wierzyński przytacza fragmenty wiersza Janusza Wedowa, "Kartki z podróży włoskiej": „Wiatrom jest ciepło i lekko w Riccione / niebo ma tutaj usta pełne wiśni, / gdy słońce miękkie, soczyste, czerwone / spada w Adriatyk szumiący o Wiśle” oraz „Rozdzwoń mi, morze, wszystkie wiejskie dzwony, / popłyń dzwonnicą w gwiazdy modrookie! / Pochylę głowę jak zmęczone konie / pijące w Wiśle zielone obłoki”. bardzo piękne, a niebo z ustami pełnymi wiśni i konie pijące w rzece obłoki – zachwycające. Transponowanie obcego świata na Polskę może już trochę osłuchane, ale w sumie – wielkie brawo. Pozdrów go ode mnie, dowiedz się, kto to taki, i napisz. Orchoniowa***[inc. "Zawołałeś – i budzę się nagle…"], „Wiadomości” 1954, nr 25 (429) z 20 czerwca. wzruszająca. Deszcz Chałki małe arcydzieło.
Czy dostałeś japońskie i hebrajskie tłumaczenie?W „Wiadomościach” 1954, nr 34 (438) z 22 sierpnia w rubryce "Kronika" (w notatce "Po hebrajsku i po japońsku") reprodukowane zostały okładki obu przekładów. Odwiozłem Grzesia do Andover. Polecieliśmy z sąsiedniego lotniska w East Hampton do New London, przecinając zatokę Long Island ([---]Słowo nie do odczytania z powodu uszkodzenia przez dziurkacz. 20 minut) i omijając N.Y., przez co oszczędziliśmy chyba 250 mil i trochę pieniędzy. Z Bostonu, dokąd pojechaliśmy koleją, Kutten zawiózł nas samochodem na miejsce (25 mil), a Grzegorz był zachwycony taką kombinowaną podróżą.
Kiedy dostanę książkę Leszka? Pono Hedley przygotowuje broszurę po polsku. Liczę na mego Zawiszę.
Ściskam Cię serdecznie, Halusia płacze po Grzesiu i całuje Cię ze łzami w oczach.
Twój Kazimierz