Zaloguj się
Cytuj

"[9 lutego 1957]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [9 lutego 1957], Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 2 październik, 2021
9 lutego 57.
Kochany Mietku!
Za namową różnych ludzi, a głównie pod naporem Chicago decyduję się ostatecznie na wydanie Poezji zebranych – oczywiście mając w pamięci obiecaną mi przez Ciebie pomoc. Dziękuję Ci za nią z góry, tym bardziej, że wiem, jak jesteś zajęty i domyślam się, ile czasu Ci to zabierze i trosk przysporzy.
Jutro wyślę Ci paczkę zwykłą pocztą z Utworami zebranymi (siedem pierwszych książek), Gorzkim urodzajem, Wolnością tragiczną, Kurhanami, Ziemią-wilczycą i Balladą o Churchillu. Pozostaną jeszcze: Róża wiatrów, która z kolei powinna pójść przed Balladą o Ch[urchillu], Podzwonne za kaprala Szczapę, Krzyże i miecze, Korzec maku i Siedem podków. Napisz mi, czy te książki możesz dostać w Londynie, czy też Ci przysłać. Podzwonnego nie mam, ale czytałem w jakimś katalogu londyńskim, że ten poemat można tam dostać. Napisz mi o tym.
Postaraj się z łaski swojej o kosztorys i przyślij mi, bo muszę z ludźmi z Chicago tę rzecz omówić. Przypuszczam, że Free Europe poprze to wydawnictwo. Chciałbym mieć inny druk, nie czcionkę Półtawskiego. Czy masz coś odpowiedniego na oku? Chciałbym dalej, żeby format był taki jak w Eliota The Complete Poems and Plays (trochę większy na „wysokość” niż tom Leszka) i żeby ze względu na oszczędność miejsca wiersze drukować w ciągu, jeden za drugim, ale nie w dwu rzędach na stronie jak u Ciebie w antologii. Myślę, że dałoby się wszystko zmieścić w jednym tomie, a raczej wolałbym, żeby to był jeden tom, nawet bardzo gruby, liczący 600 czy 700 stron. Dwa tomy byłyby za drogie, biorąc pod uwagę oprawę. Zresztą to są dalsze sprawy.
Napisz mi, co o tym sądzisz i czy mnie nie przeklinasz. Ale przede wszystkim napisz mi, czy przysłać Ci pozostałe tomy, bo to konieczne do kosztorysu.
Ściskam Cię serdecznie i mocno. Przyjedź do Stanów, zapraszamy Cię do Sag Harbor na nieograniczony przeciąg czasu.
Jeśli książka wyjdzie, może przyjechalibyśmy oboje do Anglii i przywieźli Zońkę. Sama nie wie, czy się ruszy. Myślę, że ta perspektywa doda Ci skrzydeł i zmniejszy ciężar, jaki zrzucam Ci na barki.
Kazimierz