Zaloguj się
Cytuj

"[18 sierpnia 1957]"

Źródło: tei.nplp.pl
Cytowany dokument: [18 sierpnia 1957], Grydzewski Mieczysław właśc. Jerzy Grycendler
Data aktualizacji: 4 październik, 2021
18.8.57
Drogi Kaziu. – Dziękuję Ci za piękny artykułProśba o sprawdzenie pewnych dat wyrażona była zapewne na tekście artykułu na temat L. Staffa o Staffie. Daty sprawdzę. Co do książki, rozporządzaj moją osobą, wszystko zrobię, co w mojej mocy, tylko jeszcze raz powtarzam: ogłoszenie przedpłaty nie da pożądanych rezultatów bez akcji pomocy jakiegoś komitetu. Tak czy inaczej ogłoszenie przedpłaty chciałbym zrobić z hukiem, a do tego potrzebny mi jest materiał, w postaci np. fotografii, zapowiedzianego artykułu Frylinga itp. Nic do tej pory nie mam. Co do Karczewskiego, w Anglii nie ma zwyczaju dawania zaliczek (firma edynburska, która chciała zapłaty z góry, uważa „Wiadomości” za kontynuację wydawnictwa Kolina, który ją zarwał) i nie wiem, czy Twoja oferta była pedagogiczna. W każdym razie wolałbym, byś załatwił to bezpośrednio z Karczewskim. Nie przysyłaj, broń Boże, żadnych do mnie pieniędzy, angielskie urzędy podatkowe mają czasem fantastyczne pomysły. Tak czy inaczej, musisz ustalić z Karczewskim ściśle termin dostawy książki, bo wprawdzie on jest, jak mi się wydaje, bardzo porządnym człowiekiem, ale nie wiem, czy niezaplątanym finansowo i czy powiedzmy, mając Twój tom z góry zapłacony, nie będzie się śpieszył, a przez ten czas składał co innego, by dostać pieniądze. Powtarzam raz jeszcze: nie myślę, by mógł taką rzecz zrobić z wyrachowania, ale może rządzić się podświadomie psychologią autora, który wziął zaliczkę w jednym piśmie i woli sprzedać następny artykuł do drugiego. Kontrakt co do dostawy w pewnej mierze go zobowiąże, tym więcej że rzecz jest gotowa i rękopis nie będzie ulegał żadnym zmianom. Osobiście wolałbym zapłacić o 50 funtów więcej i zaliczki nie dawać albo dać tylko niewielką.
Bardzo Ci współczuję z powodu upałów. Tu mieliśmy tylko kilka dni gorących. Dzisiaj np. jest chłodno i nawet otworzyłem piecyk elektryczny. Ciekaw jestem Twego zdania o debiutach krajowych w „Wiadomościach”, jak Ci się podoba NepomuckaK. Nepomucka, Wojna, „Wiadomości” 1957, nr 13 (574) z 31 marca. Według nota od redakcji był to „fragment powieści pt. Precedensy. Rzecz dzieje się w Warszawie w 1939 r.”; powieść ukazała się pt. Małżeństwo niedoskonałe, Warszawa 1960., SasA. Sas [właśc. Tadeusz Ficowski], Dno pogody, „Wiadomości” 1957, nr 28 (589) z 14 lipca. Był to fragment powieści pt. Komedia nieludzka. Zob. T. Ficowski, Wielka Ameba oraz inne eseje, szkice i fragmenty, oprac. J. Ficowski, Warszawa 1993. (ojciec poety Ficowskiego), GłażewskiJ. Głażewski, Misteria eleuzyjskie [cykl wierszy], „Wiadomości” 1957, nr 28 (589) z 14 lipca. i KierstJ. Kierst, Samotność doskonała, Dyrektor, Nareszcie [wiersze], „Wiadomości” 1957, nr 32 (593) z 11 sierpnia.?
Mam coraz obfitszą korespondencję z Krajem, wyznaję, że jestem wzruszony tym „powrotem umarłych”. Kiedyś jednego dnia dostałem książkę od Morstina„Wiadomościach” 1957, nr 42 (603) z 20 października ukazał się wiersz L.H. Morstina pt. Kogut i słońce., list od Piechala rękopis od SzermentowskiegoE. Szermentowski, Witkacy, „Wiadomościach” 1957, nr 42 (603) z 20 października.. Podobno wczoraj przyjechała IłłakowiczównaK. Iłłakowiczówna, Mijający świat, Kłos, Wzorek, Na gruzach, Notatka, Daj mi złagodnieć, Szatan się męczy, Męczennicy, „Wiadomości” 1957, nr 35 (596) z 1 września., ona także debiutuje w najbliższym numerze bardzo pięknymi wierszami.
Największą sensację chowam na koniec. Kiedy byłem w Taorminie, prosiłem WatówPo powrocie do kraju Aleksander Wat 23 lipca 1957 r. pisał z Obór do Mieczysława Grydzewskiego: „Z Panią Rysią [Breiterową] na razie porozumieliśmy się telefonicznie, obiecała zresztą w tych dniach przyjechać do Obór, gdzie jesteśmy do soboty. Powodzi jej się – niedobrze, ale prosi, aby nic nie przesyłać, bo według wszelkiego prawdopodobieństwa wkrótce sama będzie w Anglii. Wszystkie formalności ma w zasadzie załatwione i koszta podróży opłacone” (A. Wat, Korespondencja, cz. 1, wyb., oprac., przyp. i posłowie A. Kowalczykowa, Warszawa 2005, s. 255)., by dowiedzieli się czegoś o Rysi Breiterowej. Spełnili moją prośbę i miałem od niej list, w którym donosi, że przyjeżdża w końcu sierpnia do Londynu do kuzynów swoich czy też Emila, którzy mieszkali przed wojną w Wiedniu. Jest sekretarką jakiegoś związku adwokatów, zdaje się jest jej bardzo ciężko, ale list jest raczej pogodny. Pierwszy nie chciałem do niej pisać, bo jak wiesz, była aresztowana9 i może przesadnie bałem się jakichś dla niej nieprzyjemności z powodu korespondencji z zagranicą.
Wreszcie jeszcze jedna delikatna sprawa. 10 lutego pisał do mnie Chałko, aby napisać list do Legionistek: „Felka – pisał – zrobiła ogromne wrażenie i podbiła ich serce. Moja żona planuje wobec tego zamach na nieco większą skalę. Może się uda, w każdym razie w dawnych rozmiarach – na pewno”. Naturalnie zaraz napisałem i do tej pory nie miałem żadnej odpowiedzi. Nie będę ukrywał, że te 500 dol[arów] bardzo by się przydały (chcę dać na gwiazdkę 32 strony), ale naturalnie i bez nich sobie poradzę. Ciekaw jednak jestem, co się stało i proszę Cię: zasięgnij języka, ale o d s i e b i e „od siebie” w oryginale zapisane na maszynie na czerwono..
Ściskam Was najserdeczniej.