14 V
Kochany
Leszku,
Cóż to za postępowanie, piszesz mi czułe listy, ja się wzruszam, odpisuję Ci
raz, drugi i trzeci[1]Jeśli przyjąć, że to emocjonalne wyliczenie korespondencji z przyjacielem jest zgodne z prawdą, to dwie z owych listowych odpowiedzi nie zachowały się.
, a Ty nic, ani słowa, tylko dupą się do mnie odwracasz, straszną dupą, patrzeć nie mogę na nią, cała w czarnych wągrach, nieobeschła od sraczki, jakieś ślady czyraków i do tego niewyduszone, okropność i to jest Twoja zasrana przyjaźń i co ja mam z nią zrobić, ty cholero!
W końcu nie wiem, czy jest jakieś radio, czy nie ma, czy przyjechać wcześniej, czy nie – cóż by Twemu
Kucharzykowi szkodziło do mnie zadzwonić*, ale Ty wolisz latać z chujem w zębach, posysać go przechodząc, tzw. frajda całą gębą – i wciąż tę dupę na przyjaciół wypinać!
Wobec tego przyjadę w niedzielę (?) wprost w ramiona tego pasożyta, którego mamy uwielbić nie wiadomo za co. Chyba że
K-k zadzwoni.
Twój K.
* Dzwoniłem do Ciebie w niedzielę o 10-ej. Bez skutku.