8.III.55
Kochany
Mietku!
[1]Jest to odpowiedź na list Grydzewskiego, który nie zachował się.
Do
Chicago napisałem, czekam na odpowiedź.
Co do
„powieści” Wańkowicza: 1) Każdy może stwierdzić, że to nie powieść, lecz pseudo-socjologiczna gawęda z dłuższymi ustępami w tonie beletrystycznym; 2) Podczas audycji o
Tworzywie (jakie dwa miesiące temu) zapytałem go, czy uważa tę rzecz za powieść, jak się mówi o niej, a jeśli tak, dlaczego nie dodał pod tytułem słowa „powieść”. Odpowiedział mi, że nie, że nie jest to powieść, lecz reportaż. Poszło to w świat z jego ust. Wnioski wyciągnij sam. Dla porządku informuję Cię, że
LeszekW Dzienniku Jana Lechonia brak jest notatki, która potwierdzałaby tę wiadomość. urządził audycję poświęconą (zdaje się)
[Siedmiu] Podkowom. Wziął w niej udział on sam i
Wittlin. Audycji tej nie słyszałem.
Nie prześladuj mnie „fałszerstwem testamentu”. Nie ulega wątpliwości, że jest to najbardziej niezgrabne wyrażenie, jak można sobie wyobrazić, ale nie o to chodzi (co przyznajesz). Chodzi o sens tego wystąpienia. Ty widzisz w nim podniebne regiony, a ja przyziemne tendencje. Nie zapominaj, że
L[eszek] pisał pozytywnie o
Wol[ności] trag[icznej] (w
„Gaz[ecie] Polskiej”) po jej wyjściu, czasy jednak zmieniają się, a my razem z nimi. Żałuję, że nigdy nie przyznajesz mi racji. Nigdy i w niczym.
Napisz, jak wypadła kolacja u
Rhody – ze wszystkimi szczegółami. Czy dobrze gotuje, co dała?
I bądź trochę czulszy, pokochaj ździebko, nie strosz się i nie przebieraj się dla niepoznaki, mój stary sępie. Z kim dzieliłeś gniazdo
u Bachusa? Źle Ci tam było?
Twój Anioł[2]Obok podpisu – rysunek serca przebitego strzałą.