Sag Harbor 6 marca 54.
Kochany Mietku,
Pojutrze wyjeżdżam do
N. Jorku, a stamtąd do
Chicago, więc na pożegnanie posyłam Ci uściski i ten list w odpowiedzi na Twój ostatni. W tym roku mija 35 lat od wyjścia
Wiosny i wina, poszedłem na tę kabałę, bo inaczej nie mogę wyrobić potrzebnych na życie pieniędzy. Nazywa się to trzydzistopięciolecie działalności literackiej, protektorat objął
Sosnkowski, który obiecał przyjechać i przemówić, ale oczywiście nie zdoła tego wykonać, chce mówić
Robert Montgomery, wielki przyjaciel Polaków, i kilka przekładów odczytać
Hurd HatfieldAktor ostatecznie nie wystąpił na jubileuszu Wierzyńskiego. (może go pamiętasz z
Portretu Doriana Graya w roli głównej) i polscy aktorzy i pisarze. To ma być w
N. Jorku. Co jeszcze, nie wiem, bo nie jestem dokładnie poinformowany, robią to ludzie poza mną. W
Chicago przygotowali jakiś wielki bajc
[1]
Bujda, blaga. Według "Słownika języka polskiego" W. Doroszewskiego potoczne określenie „bajcować” oznacza ‘bujać, blagować, dużo mówić, byle co’.
, dokładnie się nie orientuję, robi to
p. Białasiewicz, którego nie znam i
Związek Polek. Ja mam odczytać w
N.J. gadulstwo
60 lat w 30 minutach, w
Chicago woleli
Jak pisałem Chopina. Teraz wiesz wszystko.
Wraga mi pisze o
Gard[erobie duchów], którą mi wysyła: „Kosztuje to Pana 1.600 franków. Najlepiej będzie, jeżeli Pan napisze
Grydzewskiemu, że winien jest Pan mi taką sumę, a on przepisze z Pańskiego rachunku na mój rachunek. Przeliczanie na dolary i przysyłanie dolarów jest bardziej skomplikowane, natomiast z funtami jest znacznie prościej, po prostu jest to £l. 12 szyl[ingów]”. Czy się na to zgadzasz?
Numeru
„Wiad[omości]” z Twoim
wyśmienitym artykulikiem jeszcze nie dostałem. I ja nie myślę, by
H[edley] działał z pobudek politycznych, choć jeśli bywa w ambasadzie i urządza koncerty, trudno przypuścić, aby się tam nie wyżywał i nie dostawał ostrogi. Mnie on już nie drażni, bo przecież dawno pokazał do czego jest zdolny, ale nie przestaje mi być niezmiernie przykro, że z powodu mnie zaatakowany został
Związek i życzliwi mi ludzie jak
Stroński i
Terlecki – i że
„Dziennik” otworzył tę niewiarygodną dyskusję*) z niezrozumiałych dla mnie przyczyn. Przecież musieli wiedzieć, że poza trzema czy czterema nieprzychylnymi recenzjami, z których tylko jedna nie jest pióra
Hed[leya], było bardzo wiele głosów przychylnych. Znam się na dziennikarstwie, jak i Ty, i zgodzisz się, że to jest świństwo. Wiadomość, że
H[edley] musiałby się uczyć nie po polsku, ale po angielsku – pyszna. Może tak było. Skąd go zna
Żółtowski?
Łobodowski pisał do mnie znowu. Słyszałem, że zebrano 500 funtów, to w przeliczeniu na pesety pokaźna suma, powinna wystarczyć na podleczenie.
Z
Leszkiem mieliśmy wielką zabawę, przewidując, jak się zdziwisz, gdy dostaniesz jego
dziennik. Czy zaskoczyło Cię to bardziej, niż moja koza w redakcji? Kiedy wyjdzie
jego zbiór? Dlaczego dotychczas go nie ma?
Co mam zrobić z Carol? Dlaczego nie przysyłasz Pameli, Mildret, Dorothy, Jane, Sally i Mary Joan?
Może Ci się przyda przy jakiejś okazji
moja fotografiaPrzysłane przez poetę zdjęcie przedstawiające Leopolda Staffa witającego Kazimierza Wierzyńskiego jako nowego członka Polskiej Akademii Literatury w 1938 r. opublikowane zostało w pośmiertnym numerze tygodnika poświęconym autorowi "Czarnego poloneza", zob. „Wiadomości” 1969, nr 26–27 (1213–1214) z 29 czerwca – 6 lipca. ze
Staffem z przyjęcia do
Akademii. Znalazłem ją w numerze
„Kina”, zrobiłem odbitkę, jest podniszczona i porysowana, ale przy robieniu kliszy może to wyretuszować. Przyślę Ci.
Bądź zdrów i trzymaj się. Ściskam Cię serdecznie i jeszcze raz dziękuję za obronę przed bandytami.
Kazimierz
*) Zabierają w niej głos ludzie, którzy nie czytali książki – co jest oczywiste z ich wypowiedzi. Jakże tak można? Uważam to za skandal dziennikarski!